Layne Flack, gwiazda światowego pokera, nie żyje

Takie informacje podaje się zwykle najciężej. W swoim własnym domu został znaleziony martwy Layne Flack, jedna z największych legend okresu pokerowego boom. Pokerzysta pochodzący z Rapid City w stanie Dakota Południowa miał 52 lata.

Kariera i sukcesy

Flack pokera nauczył się od swoich dziadków. Dzięki tym umiejętnościom zatrudnił się w kasynie, a po pracy regularnie chodził grać w pokera do innego kasyna. Nie reprezentował on jednak najwyższego poziomu. To zmieniło się, gdy poznał Johnny’ego Chana oraz Teda Forresta. Jego umiejętności poszybowały w górę, co miało przełożenie na zatrważająco dobrą karierę.

Layne sześć razy zdobywał bransoletę WSOP. Pierwszy raz miało to miejsce w 1999 roku, a ostatni w 2008 roku. Do jego innych ważnych osiągnięć można zaliczyć wygranie WPT Invitational Tournament, zajęcie drugiego miejsca podczas World Poker Finals 2002 i UltimateBet.Com Poker Classic 2004 oraz ósma lokata na Legends of Poker 2008. Przez całą swoją karierę pokerzysta zdobył ponad pięć milionów dolarów.

Pożegnanie

Cały pokerowy świat stanął na chwilę w miejscu i wstrzymał oddech. Wiadomość o śmierci Flacka rozeszła się bardzo szybko, a Twitter wręcz z miejsca stał się platformą do napisania ostatnich słów w stronę zmarłego pokerzysty. Layne’a pożegnał każdy – przyjaciele, pokerzyści, rodzina, rywale i kibice. Wiadomości wielu z nich chwytały za serca i pokazywały, jak krótkie jest życie.

Straciłem przyjaciela, pokerowy świat stracił przyjaciela. Spoczywaj w pokoju Layne. Mike Matusow zrobił podcasta, który upamiętni Layne’a. Sean Chaffin przygotuje artykuł o legendarny, sześciokrotnym zwycięzcy WSOP. Mikey, Matt Savage i ja mamy teraz łzy w oczach” – napisał Phil Hellmuth.

Bardzo smutne wieści. Mój przyjaciel Layne Flack odszedł. Jestem smutny. Spędziłem te ostatnia dni w Las Vegas właśnie z nim w jego domu. Graliśmy w golfa, pokera, rozmawialiśmy godzinami. Kochałem jego psy Bree i Pipera. Jestem wdzięczny za ten ostatni wspaniały czas z nim” – pisał Patrick O’Malley.