Jak grać, jeżeli nikt nie 3-betuje? Sprawę wyjaśnia Dara O’Kearney

Gracze pokera muszą stale dostosowywać się do sytuacji na stole. Odpowiednie rozgrywanie partii na żywo jest kluczem do sukcesu oraz wzbogacenia się. Co jednak robić w trudnych sytuacjach, takich jak te, w których nikt nie 3-betuje? Na to pytanie postanowił ostatnio odpowiedzieć Dara O’Kearney – profesjonalny pokerzysta. Rady tak wysoko postawionego gracza z pewnością przydadzą się zarówno początkującym, jak i zaawansowanym.

Kim jest Dara O’Kearney?

Jest to utalentowany biegacz i pokerzysta pochodzenia irlandzkiego. Urodził się on w 1965 roku w hrabstwie Clare. Jest synem irlandzkiego aktywisty i pisarza Seana Ua Cearnaigh oraz siostrzeńcem irlandzkiego polityka Chrisa Flooda. Popularność zdobył dzięki świetnym wynikom na maratonach. W 2005 roku triumfował w Tresco, rok później wygrał ultramaraton New York Road Runners, a w 2007 nie dał swoim rywalom szans w Schinnen na dystansie 50 kilometrów. Poza tymi osiągnięciami ma jeszcze sporo innych pucharów w gablocie. Część z nich jest związana z pokerem.

O’Kearney dał się poznać publice w 2008 roku, kiedy to wygrał European Deepstack Poker Championship, pokonując wysokiej klasy zawodników, do których należeli Joe Beevers, Julian Thew, Tony Baitson, Arnaud Mattern, John Falconer, Dave Colclough, Conor Tate, Owen Mullen, Mickey Wernick, Barny Boatman oraz Christy Smith. W 2015 roku Irlandczyk zajął drugie miejsce w 45 evencie WSOP, a także sięgnął po tytuł mistrza Mini Irish Open. Ma on zatem bardzo bogatą i barwną karierę, a upływające lata nie przeszkadzają mu w wytyczaniu sobie nowych celów oraz spełnianiu kolejnych marzeń.

Jest on głównym autorem świetnych książek „Poker Satellite Strategy” i „PKO Poker Strategy”. Jego blog jest jednym z najbardziej poczytnych blogów pokerowych na świecie, a jego podcast pokerowy The Chip Race ma rzesze fanów rozsianych po całym globie.

Co zrobić, gdy w grze na żywo nikt nie 3-betuje?

Jeśli pojedynkujemy się w amatorskim gronie, to recepta na sukces jest bardzo prosta. Wystarczy otwierać większymi sizingami, gdy mamy dobre karty i mniejszymi, gdy mamy gorsze. W ten sposób możemy łatwo uciec z rozdania, kiedy blefujemy i nic nie trafiliśmy, a także jesteśmy w stanie sporo zyskać, jeśli przeciwnicy zagrają nieuważnie. Co jednak, jeśli mierzymy się z obytymi w pokerze graczami?

Wtedy sytuacja już nie jest tak prosta. Zasada postępowania jest w gruncie rzeczy taka sama, lecz musimy zawęzić nasz zakres, gdyż nasz plan na grę to kwestia valuebetowania, a nie blefowania. Do tego musimy pamiętać o mocnych rękach, gdyż oponenci znacznie częściej będą nas sprawdzać.

Niezależnie od poziomu powinniśmy pamiętać o tym, by nie grać ze słabymi kartami z wczesnych pozycji. Przeciwnicy potrafiący analizować grę w moment nas za to ukarzą, co może narazić nas na spore straty pieniężne, których byśmy na pewno nie chcieli.

Podsumowanie

Rady Dara O’Kearneya są bardzo cenne dla każdego pokerzysty, bez większego względu na jego poziom. Taktyka ta jest bardzo prosta i efektywna, jeśli tylko ją dobrze opanujemy. Musimy dobrze dostosowywać zakres sizingów i to najpewniej będzie naszą największą trudnością w procesie nauki. Należy jednak pamiętać, że nie od razu Rzym zbudowano, dlatego warto dać sobie trochę czasu i nie denerwować się, gdy w pierwszych partiach będziemy podejmować złe decyzje. Tutaj bardzo dużą rolę odgrywa doświadczenie i swojego rodzaju „czucie gry”. Zapraszamy zatem do zebrania znajomych oraz spróbowania nowo poznanej taktyki, kto wie, może przyniesie ona dużo szczęścia!